06
Hotel w Katowicach
W kategorii: (Biznes, Turystyka) 06-09-2009
Słowa kluczowe : hotel, hotel w katowicach, hotele, Katowice, nocleg, nocleg katowice, noclegi, noclegi w katowicach, pokoje hotelowe, rezerwacja hoteli
Byłem w Katowicach. Stałem przed hotelem. Hotel w Katowicach nosił nazwę Monopol. Przed wyjazdem, wypytałem znajomych, czy wiedzą coś na temat tego miejsca. Otrzymałem jednak odpowiedź negatywną. Zmartwiłem się, wiadomo nałożyły się na siebie nerwy związane z wyjazdem, no i nowym miejscem pobytu. Jak się później okazało, nie było się jednak czym martwić. Opowiem wam wszystko, żebyście wy nie musieli przeżywać tego, co ja wtedy, w razie gdyby potrzebny był wam nocleg w Katowicach…
A więc, jak już mówiłem, stałem przed szyldem hotelu i zastanawiałem się, dlaczego nikt z moich znajomych o nim nie słyszał. Był ciepły wieczór, a monumentalny budynek wydawał się emanować pięknym, jasnym światłem. Wielkie szyby, które odsłaniały całą recepcję, błyszczały nieskazitelną czystością, a ja wciąż nieśmiało niezdecydowany, stałem przed progiem katowickiego hotelu. Nie wiem jak długo to trwało, ale dla mnie, było to jakby kilka sekund, przez które karmiłem wzrok niesamowitym widokiem hotelu. – Ma on być moim domem na najbliższe 2 tygodnie – powtarzałem sobie w myślach. Przestąpiłem próg recepcji i mym oczom ukazało się niezwykle wnętrze, w którym poczułem się jak za czasów Tadeusza Boya- Żeleńskiego. Orient, połączony z nowoczesnym stylem współczesności oraz z elementami pochodzącymi z początku XX- go wieku, zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Nie wiem dlaczego, ale zaraz po wejściu do środka, przestraszyłem się, że idealna szklana podłoga nie wytrzyma mego ciężaru i po dotknięciu moich stóp z hukiem rozpadnie się na milion kawałków. Tak się jednak nie stało. Podszedłem do recepcji, gdzie załatwiłem wszystkie formalności związane z moim zakwaterowaniem i czekałem na dalsze wypadki dzisiejszego wieczoru. Dostałem pokój na 2 -im piętrze. Dostałem pokój, którego nigdy nie zapomnę i ciężko będzie mi go opisać słowami. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że sporo podróżuję i to nie tylko w sprawach biznesowych. Podczas moich licznych wyjazdów zdążyłem zapoznać się naprawdę z wieloma hotelami. Katowicki hotel Monopol zachowam jednak w swej pamięci w osobnej „szufladce”. Ale wróćmy do opisu mojego pokoju, bo opowieści o moich przeżyciach są tutaj najmniej ważne. Dostałem, więc cudowny pokój w kolorze błękitu. Na środku podłogi, leżała skóra zebry, a na ścianie między oknami wisiał czarno biały obrazek. W kącie przy oknie stała maleńka komoda, a tuż obok niej stylowy, drewniany stolik… w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Dni spędzone w tym pokoju, wspominam z rozrzewnieniem, ale to, co hotel zaproponował mi dodatkowo, okazało się spełnieniem moich marzeń. Jednego wieczoru zaprowadzono mnie schodami w dół, gdzie trafiłem do świata, który do tej pory widziałem tylko na amerykańskich filmach: wielki basen, sauna, a nawet łaźnia turecka! Postanowiłem, że spróbuję wszystkiego po kolei, a na koniec zostawię sobie wspaniałe centrum odnowy biologicznej – jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Tego wieczoru przepłynąłem 30 długości basenu, odwiedziłem saunę i łaźnię, no i oddałem się relaksowi w podziemnym, hotelowym Spa. Po całej gamie relaksujących zdarzeń, wróciłem wypoczęty do pokoju i mogłem spokojnie oddać się przygotowaniom do jutrzejszej konferencji.
Następnego dnia pierwszym miejscem, które odwiedziłem po wyjściu z pokoju, była hotelowa restauracja, gdzie poczułem się niczym wyjątkowy smakosz. Szef kuchni się postarał, serwując na pierwsze danie aksamitny krem z dyni z pieczonym boczkiem i dodatkiem kwaśnej śmietany, a na drugie proponując mi comber z jelenia na puree ziemniaczanym z zieloną pietruszką na sosie ze śliwowicy. Nie moglem najeść się tymi specjałami, a przez cały czas uczty wyobrażałem sobie, co zjem na kolację. Taki już jestem – jedzenie to jedna z moich ulubionych rozrywek.
Niestety mój pobyt w hotelu dobiegł końca, a ja ze smutkiem na twarzy musiałem opuścić mój przytulny pokoik na drugim piętrze. Posłusznie jednak się pożegnałem i obiecałem, zresztą nie tylko sobie, że następnym razem zawitam w progi katowickiego hotelu Monopol wraz z żoną.